Pokazywanie postów oznaczonych etykietą List do Wiktora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą List do Wiktora. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 września 2012

Króciutko

Fot. Arek Suszek
 

Kochany synku,

Dużo wody nam się w tym tygodniu z oczu wylało. W poniedziałek całe bezkresne morze, we wtorek wypełniony po brzegi basen, w środę duża miska, a dzisiaj średniej wielkości kubek. Jak będzie jutro rano w przedszkolu? Może by tak już w ogóle nie płakać? Ani Ty ani ja, co Ty na to?

Pierwszy trudny tydzień już prawie za nami i jestem coraz bardziej pewna tego, że już niedługo będziesz z radością biegł na codzienne spotkania ze swoją grupą  przedszkolnych pszczółek; że kiedy będę Cię odbierać po podwieczorku, zamiast jak teraz kurczowo ściskać mnie za szyję, będziesz odruchowo machał mi na powitanie zajęty swoim sprawami. Pasjonującym wyścigiem między drewnianymi ławeczkami, w którym po raz pierwszy uda Ci się pokonać wyższego o dwie głowy Marcina ze starszaków. Albo pierwszą zabawą w dom z niebieskooką Malwinką z kręconymi rudymi włosami. A może rozmową z ulubioną Panią Karoliną, która ani się spostrzeżemy jak zostanie wyrocznią w sprawach najważniejszych... Życzę Ci tego synku. I sobie też.

Kocham Cię

Mama


Best Blogger Tips

czwartek, 16 sierpnia 2012

Wytęskniony

Fot. Arek Suszek



Kochany synku,

Jest późny wieczór. Za chwilę położę się spać odliczając godziny do naszego spotkania. Wiem, że dobrze Ci u Dziadków, że masz tam miłość i ciepło i radość. Ale chcę już Cię zabrać o domu.

Myślałam, że jak nie będzie Cię w domu, to będę jak Carrie z "Seksu w wielkim mieście" - nadrobię  zaległości w pisaniu, czytaniu, będę codziennie blogować, spotykać się z koleżankami i pić Cosmopolitan w modnych knajpach. Jak jesteś w domu, to zawsze brakuje mi czasu, ale rozpiera mnie energia, mam jakiś rytm i mobilizację. Kiedy Cię nie ma, czas, chociaż go dużo więcej dla mnie samej, rozmywa się i przepływa przez palce. Brak mi tej iskry i światła, które wnosisz swoim rozbrajającym istnieniem. Tęsknota we mnie narasta i nie mogę powstrzymać nerwowego przyspieszonego bicia serca, które przypomina mi o rozpierającej mnie dumie i uczuciu, które pojawia się kiedy Cię widzę, kiedy się uśmiechasz, kiedy informujesz mnie z przejęciem i zaangażowaniem „Będę Ci pomagał  robić pranie, wiesz mamusio?”

Jutro się zobaczymy i będę Cię przytulać, ściskać i tarmosić aż znudzony wyrwiesz mi się z ramion i pobiegniesz do swoich spraw naładowany tą skumulowaną  przez dwa tygodnie energią miłosną. Mój mądry, silny, dobry i mocno charyzmatyczny chłopiec. Ach jak jestem światu wdzięczna za Ciebie. A i świat z pewnością jest wdzięczny nam :)

Kocham Cię

Mama

P.S. Oczywiście bardzo doceniamy z Tatą tę na chwilę odzyskaną wolność i dni pełne radości i szaleństw, wina, filmów i słodkiego nicnierobienia. Czasu pustej lodówki, jedzenia na mieście i pewnego czarno-różowego kompletu koronkowej bielizny.

P.S. A na smutki, podkręcę sobie zmysły :)



Best Blogger Tips

poniedziałek, 30 lipca 2012

Listy, książka i słodkie nicnierobienie spisane na wieczność

Fot. Biedronka by Ekaterina Volkova, Wiktor by Ewa Suszek, Skrzynka z listami od i do moich rodziców by Ewa Suszek



Główna przeszkoda mojej twórczej aktywności i jednocześnie jej główne paliwo. Gdybym nie traciła czasu na leniwe przeglądanie kolorowych gazet czy piłowanie i tak wiecznie kiepskich paznokci albo na leżenie i patrzenie na biedronki to nie napisałabym nic i nie uśmiechałabym się do nikogo.

Wczoraj z Wiktorem w ogrodzie u Dziadków obserwowaliśmy losy trzech biedronek, które na zmianę chodziły po trawie, przefruwały uroczym lobem i znowu spacerowały po trawie, tylko już w innym miejscu. Wchodziły na mój duży palec u nogi, odbijały się od niego i szybowały w stronę słodyczy dojrzałych poziomek. Tam, zaspokoiwszy głód, usypiały syte i prawdopodobnie na swój sposób szczęśliwe, chowając skrzydełka i czułki do nakrapianego pancerzyka chroniącego je przed piekącym słońcem. Wiktor wzdychał, śmiał się i podekscytowany podskakiwał w miejscu. Ja po raz pierwszy w życiu naprawdę WIDZIAŁAM biedronki. No może z wyjątkiem tych chwil z mojego dzieciństwa, kiedy między mną a biedronkami też dochodziło do tej metafizycznej międzygatunkowej zgodności tu i teraz. Mała Ewunia i fruwające stado siedmiokropek. Tak jak trzydzieści parę lat temu tak i wczoraj, licząc czarne kropki na idealnej biedronkowej czerwieni czułam wzruszenie, siłę i słabość jednocześnie. Ale przede wszystkim radość, że mogę tu być z moim kochanym synem i razem z nim przeżywać zachwyt nad życiem pod postacią biedronki.

Gorące słońce, kojący wiatr, chropowata i chrupiąca (wiem, bo za namową Wiktora spróbowałam trochę) kora pod stopami i naturalnie pobudzający stopy masaż świeżo skoszoną trawą – zmysłowe przypominacze o pełnym przeżywaniu chwili. I Wiktor, namacalne spełnienie nawet nieuświadomionych marzeń. Chcę zawsze pamiętać, że życie jest cudowne. Tu i teraz. I Wam też nie pozwolę o tym zapomnieć :)

Mój projekt nr 1 - do Waszej konsultacji

Żeby nie zapomnieć o tych pięknych chwilach i żeby Wiktor miał pamiątkę jak będzie już starszy, świadomy i poszukujący korzeni i śladów swojego dzieciństwa, piszę do niego listy (część publikowałam na blogu, który wielu z Was zna). Chcę wydać książkę na ich podstawie, bo mocno wierzę w kojącą siłę pisania listów i chciałabym rozpropagować tę ideę wśród polskich rodziców. Chciałabym żeby ta książka pomogła początkującym rodzicom ubrać w słowa intensywne emocje, a tym, którzy pierwszy rok życia swoich dzieci mają już dawno za sobą, przypomniała uczucia, które im wtedy towarzyszyły.

Sama zaczęłam pisać, bo było to dla mnie w jakimś stopniu oczywiste. Mimo wielu nowych obowiązków i niedogodności regularnie spisywałam swoje przeżycia i życie Wiktora z myślą, że to nie powinno ulecieć. Kiedy przeglądając któregoś wieczoru pamiątki po mojej mamie znalazłam jeden z jej listów do mnie, zrozumiałam, że list jest formą, której potrzebuję. Listy pomagają w nieszablonowy sposób komunikować się z dzieckiem, spisywać wspomnienia w taki sposób żeby budować jego poczucie wartości, przypominać mu o jego wyjątkowości. W listach możemy wyrazić to, co trudno powiedzieć, bo wypowiedziane wydaje nam się zbyt ckliwe, sentymentalne. Dzięki listom, nasze dzieci będą mogły zawsze przypominać sobie jak były dla nas niezwykłe, niepowtarzalne i co do nich czuliśmy od pierwszych chwil ich życia.

Zabieram się do tego projektu od dawna, ale obiecałam sobie, że w te wakacje wypuszczę go w świat i zbiorę jak najwięcej słów wsparcia, pomysłów, kontaktów i energii żeby jesienią znaleźć wydawcę.
Co sądzicie o tym pomyśle? Macie jakieś wskazówki? Chcielibyście mieć taką książkę albo dać ją komuś w prezencie?


Best Blogger Tips

niedziela, 29 stycznia 2012

Niepokonane lato

Fot. Arek Suszek


Dopiero w samym środku zimy przekonałem się, że noszę w sobie niepokonane lato.
Albert Camus



Kochany synku,

Za nami Międzynarodowy Dzień Pamięci o Holokauście. Dla Ciebie synku to słowo jeszcze nic nie znaczy, nie umiesz go wypowiedzieć i nie czujesz tej ogromnej ciemności, która je otacza, tej posępnej potworności jednych z najokrutniejszych chwil w historii ludzkości.

Nie wiesz nic o tragedii i cierpieniu i na myśl o tym, że coś Cię kiedyś unieszczęśliwi, skrzywdzi i zrani, drętwieje mi serce. Tak bardzo chciałabym żeby zostały Ci oszczędzone wielkie cierpienia i życiowe katastrofy, ale wiem, że ból jest nieunikniony. Prawie pewne jest przecież, że kiedyś, zrozpaczony niespełnioną miłością, zdruzgotany niepowodzeniami w pracy, problemami finansowymi lub kłopotami z buntującym się nastoletnim synem, poddasz w wątpliwość istniejący porządek świata, a nawet sens życia i nieświadomie wezwiesz zatruwające duszę demony przygnębienia. Proszę, nie pozwól im sobą zawładnąć i w ciężkich chwilach ćwicz się w odnajdywaniu sensu i akceptacji dla nieuchronności cierpienia. Napełniaj się dobrem, ciepłem i miłością, wyciskając ile się da z każdej przydarzającej się chwili po to, żeby wystarczyło na te nieoświetlone momenty życia. I chociaż na razie nic z wyjątkiem patyczków do czyszczenia uszu nie napawa cię przerażeniem, to zapamiętaj, że jeżeli pozostaniesz świadomy, ufny i otwarty na bliskość, nic nie będzie takie straszne

Twój imiennik, wielki psychoterapeuta Viktor Frankl, napisał kiedyś: „My, którzy przeżyliśmy obozy koncentracyjne, pamiętamy ludzi, którzy przechodzili przez baraki pocieszając innych i oddając swój ostatni kawałek chleba. Może było ich niewielu, ale są wystarczającym dowodem na to, że człowiekowi można odebrać wszystko z wyjątkiem jednej rzeczy: ostatków ludzkiej wolności - wyboru swojej postawy w jakichkolwiek okolicznościach, wyboru własnej drogi.”

Cokolwiek spotka Cię w życiu, życzę Ci wystarczającej siły żeby przyjąć odpowiednią postawę, która uczyni Cię spokojnym i szczęśliwym niezależnie od całego świata.

Kocham Cię strasznie mocno

Mama


Fot Arek Suszek
Best Blogger Tips

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Utalentowany Pan Wiktor S.

Kochany synku,

Śpisz obok snem spokojnym i głębokim, odpoczywając po całym dniu artystycznych i sportowych występów, którymi nas ostatnio nieustannie zaskakujesz. Zachęcony zachwytami i prawdziwym podziwem dla Twojego uroku, pamięci i wyjątkowych umiejętności recytatorskich informujesz nas słowami (prawie) Juliusza Juliana* Tuwima, że „nale źizd, nale śist, pala buch, koła luch” i nieco charcząc i pomrukując opowiadasz za pomocą rymów jak to kasza jest lepsza od grochu. A my klaszczemy, całujemy i mówimy Ci jaki jesteś wspaniały, zdolny i wyjątkowy. To sprawia, że, uniesiony naszymi pochwałami i admiracją, skaczesz z radości coraz wyżej i wyżej. W Twoich oczach widzę dumę i uzależniające poczucie bycia podziwianym. Widzę jak się rozświetlasz, kiedy opowiadam każdemu kto chce słuchać (albo musi, bo jedzie z nami windą), że jeszcze nie masz dwóch lat, a już potrafisz zadeklamować kilka linijek, przedstawić się pełnym imieniem i nazwiskiem i zdać krótką relację ze swojej codzienności. Pysznię, puszę się i nadymam komplementami jakie słyszę na Twój temat. Pławię się we wszystkich ochach i achach znajomych, którzy, tak samo jak ja, widzą w Twojej doskonałej twarzy  idealne połączenie łobuzerskiego spojrzenia Brada Pitta z rozbrajającym uśmiechem Ryana Goslinga i rysują przede Tobą wielkie perspektywy w reklamie beztłuszczowego jogurtu z bezcukrową truskawką. Już widzę jak Cię w tej reklamie zauważa przebywający przypadkiem w Polsce Martin Scorsese i urzeczony fenomenalną deklamacją hasła reklamowego proponuje Ci rolę w drugiej części swojego hitu 3D „Hugo”. A potem już Oscary, czerwony dywan i rozbrajający uśmiech tegoż Ryana Goslinga wysiadającego z limuzyny tuż za nami…

Kocham Cię

Mama

PS. Nie zrobię Ci tego Kochanie. Nie będę ogrywać Twoich talentów dopóki sam nie będziesz gotów świadomie z nich korzystać.

 * dzięki Martyna - nocna wtopa :)



Best Blogger Tips

sobota, 14 stycznia 2012

No woman co cry

Ale tak już jest na świecie, że kobiecie płacz przychodzi z pomocą, kiedy rozum przestaje pojmować. A płacz wie wszystko, słowa nie wiedzą, myśli nie wiedzą, nie wiedzą sny i Bóg czasem nie wie, a płacz ludzki wie. Bo płacz jest płaczem, i tym, nad czym płacze.

Wiesław Myśliwski
Kamień na kamieniu

Kochany synku,

Kiedyś będziesz dorosłym mężczyzną i będziesz miał dorosłe problemy. Głupie, dorosłe problemy. Będziesz miał dziewczynę, narzeczoną, żonę i musisz wiedzieć, że ona będzie się bardzo od Ciebie różnić. Czasem będzie mówić coś innego niż będzie myśleć, nie mówić czego dokładnie chce i oczekiwać, że się domyślisz o co jej chodzi. Być może w trakcie głupiej wymiany zdań (przesadnie rozbuchanej w wyniku burzy hormonów, bólu brzucha, niewyspania lub złej pogody) powie Ci o jedno zdanie za dużo. Powie Ci coś przykrego, wyolbrzymioną insynuację - coś, co na co dzień jej wcale nie przeszkadza. I oczekując od Ciebie zrobienia czegoś, czego się domyślać nie mogłeś, puszczą jej nerwy. A Ty będziesz patrzył na nią przymrużonymi oczami, za którymi coś jakby pękło, zasmucony, zdziwiony i nieogarniający przedziwnego ataku histerii. Tak jak Twój Tata dzisiaj na mnie. Ona łkając rozładuje swoje emocje i „pęknie balonik” nagromadzonej frustracji i niewypowiedzianego cały dzień żalu o nie wiadomo co. Będzie chciała się do Ciebie przytulić (a tak naprawdę to będzie chciała żebyś to Ty przytulił ją) i chociaż jeszcze nie będziesz na to gotowy, to postaraj się jej szybko wybaczyć, bo czasem kierują nią siły szybsze i potężniejsze niż zdrowy rozsądek i naprawdę nie chciała żeby tak wyszło.

Kocham
Mama

PS Arek, przepraszam :)

Fot. Iza Skałecka
Best Blogger Tips

wtorek, 3 stycznia 2012

Nic do siebie.

Widzimy ludzi i rzeczy nie takimi, jakimi są, ale takimi, jakimi my jesteśmy.
Anthony de Mello
 
Kochany synku,

Patrzę na Ciebie i próbuję sobie wyobrazić jaki będziesz kiedy dorośniesz, co będziesz robił, z kim i gdzie. Czy będę się tym cieszyć czy martwić, rozpowiadać wszystkim naokoło czy dusić w sobie ze strachu przed oceną innych? Bo niestety, mimo zwiększającej się świadomości i nabieranego z wiekiem dystansu mam w sobie jeszcze wiele neurotycznych cech, które bardzo uprzykrzają życie. Ciągle zbyt często uzależniam swoje samopoczucie od innych i miotam się z braku pełnego zakotwiczenia w sobie, w tym co mi najbliższe, najszczersze, najprawdziwsze. Nie do końca w siebie wierzę i czekając na potwierdzenie innych umieram z niepewności czy jestem wyjątkowa ładna, mądra, seksowna, pomysłowa. I prawie każdy tak robi kochanie. Czy wynika to z wychowania jakiemu zostaliśmy poddani i z błędów w dawkowaniu uczuć czy może z jakiegoś permanentnego, fatalnego błędu ludzkiej psychiki, nie wiem. Wiem jednak, że zamierzam odpowiednio wcześnie pielęgnować w Tobie poczucie własnej wartości, świadomość prawdziwych silnych i słabych stron, niezależność poglądów, odmienność przekonań, zrozumienie zawiłości  mechanizmów akceptacji. Każdy człowiek żyje we własnym umyśle i branie do siebie tego co inni o Tobie sądzą i myślą jest bez sensu. Oczywiście miło jest usłyszeć komplement, coś dobrego o sobie, swojej pracy, twórczości, ale pamiętaj, że najważniejsze żebyś Ty był zadowolony z tego co robisz. Spokojny, że podążasz swoją drogą, otoczony ludźmi, którzy szczerze cię kochają.

Nie szukaj potwierdzenia, bo przecież jesteś wspaniały. I nie mówię Ci tego jako skrzywiona brakiem obiektywizmu zakochana matka, ale jako towarzysząca Ci dusza. Tak samo wspaniała :)

Kocham
Mama

Jesteś cudowna, Jesteś okropna. Ignoruj i to i to. (via Brainpickings)
Best Blogger Tips

niedziela, 1 stycznia 2012

Szczęście moje.

[Ostatnie kilka dni to były jedne z najpiękniejszych chwil minionego roku. Nie zdarzyło się nic wyjątkowego i wszystko się zdarzyło.]

Kochany Synku,

Bez wychodzenia z domu
Można poznać cały świat;
Bez wyglądania przez okno
Można zobaczyć niebo. (Lao Tzu)

W Nowy Rok wkroczyłeś tak jak w każdy inny dzień, z wielkim uśmiechem i błyskiem w oczach rozświetlającym ciemne o tej porze roku poranki; błyskiem zwiastującym niegasnącą ekscytację kolejnym nowym dniem pełnym wyzwań, niestrudzonych prób rozwikłania Twojej rzeczywistości, niekończącego się dreptania w miejscu z emocji, klaskania z zachwytu nad najprostszymi zdarzeniami, pełnego chichotów wślizgiwania się pod kanapę i tajemniczego zaszywania się w prowizorycznym namiocie z niebieskiego koca. Twoje nastawienie dzisiaj nie różniło się niczym od wczorajszego, Nowy Rok to dla ciebie po prostu kolejny nowy dzień, w którym wszystko zaczyna się od nowa, na czystej kartce, bez uprzedzeń, zaszłości, pamiętania o niepowodzeniach wczoraj, bez obaw, że coś się nie uda, albo właśnie, że się uda. Obserwuję Cię i próbuję naśladować. Bo chociaż nie jest ze mną tak źle i zachowałam na szczęście wiele cech właściwych niefrasobliwym i chwytającym dzień kilkulatkom, to ciągle uginam się pod ciężarem poczucia winy, obowiązku, niepotrzebnej kurtuazji i działania wbrew, a przynajmniej nie w zgodzie, z samą sobą. I podejmując codziennie nowe próby pełnego przeżywania wszystkiego co mi się przytrafia, nie mogę się nadziwić, że to Ty uczysz mnie jak żyć :)

Kocham
Mama

P.S. Wiktorku, przepraszam. Przepraszam, że mimo świetnej pogody, pierwszego od wielu dni słońca nie wyszliśmy na spacer pobujać się na huśtawce i pobiegać po parku. Przepraszam, że zanudzaliśmy cię  serialami, zestawieniami najgorzej i najlepiej ubranych celebrytów i innymi bzdurami w telewizji, której dzisiaj praktycznie nie wyłączaliśmy. Przepraszam, że nigdzie nie wyszliśmy i w piżamach objadaliśmy się kwaśnymi żelkami cały dzień przytulając się na dywanie…:))


Fot. Tata i Mama (a fajerwerki przykrywają nieschowane pranie...)
Best Blogger Tips

niedziela, 11 grudnia 2011

I nagle - list.

Już miałam iść spać kiedy te słowa ze mnie wyjść zechciały. Naciskając żeby dzisiaj, już, teraz je spisać.

Kochany Synku,

Już ponad pół roku nie pisałam do Ciebie. Kiedy ostatni raz usiadłam żeby ubrać w słowa moje uczucia, miałeś rok, dopiero co nauczyłeś się chodzić i mówiłeś niewiele poza „mama” i „tata”. Teraz nie przestajesz wyrzucać z siebie słów - dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści na minutę. Coraz bardziej przypominają język jakiego używamy, chociaż w osobistym słowniku masz ciągle uroczego „pingina” zamiast pingwina, „bundan” zamiast budyniu i „kompanda” w miejsce komputera. Do osób Ci bliskich mówisz używając najpiękniejszych zdrobnień – "mamici i tatuzzi, babici, ciocici, anici". Codziennie z żalem żegnamy jakieś Twoje autorskie słowo, które zastępujesz leksykalnie, a nawet często fleksyjnie, poprawnym. Już nie pamiętam kiedy przestałeś nazywać kalosze „kalikami”, a cywilizowane „plosze kulurydze” zastąpiło „kukalu cie”. Jesteś najsłodszym człowiekiem na świecie. Czasem tak trudno jest mi się opanować żeby Cię nie zaściskać do utraty tchu. Bywasz najbardziej irytującym człowiekiem na świecie.  Czasem nie umiem złapać dystansu, odszukać pokładów cierpliwości, sięgnąć do rodzicielskiej mądrości i powstrzymać się od nerwowych reakcji na Twoje rodzące się poczucie samodzielności, godne podziwu próby panowania nad wszystkim co Cię dotyczy i decydowania o wszystkim co Cię spotyka. Tłumaczę sobie w chwilach refleksji, że wszystko co teraz robisz rozwija niezbędne Ci w późniejszym życiu umiejętności, integralność, poczucie wartości, które buduje się właśnie dzięki ufności we własne siły sprawcze i zrozumieniu płynącym od Tobie najbliższych. Mimo to, są chwile kiedy zapominam o całej tej wiedzy i i intuicji i wściekam się na Twój opór stawiany moim dłoniom ubierającym Cię w kurtkę, która najwyraźniej Ci tego dnia nie pasuje. Irytuję się kiedy z impetem rzucasz klockami o drewnianą podłogę, chociaż nie mogę nie dostrzegać w Twoich oczach dumy i satysfakcji z tego, że to robić potrafisz. Męczy mnie Twoje jęczenie o czekoladę chociaż sama tracę chęć do życia bez co najmniej 9 mlecznych kostek dziennie. Mam jednak nadzieję (a może nawet pewność), że dzięki moim codziennym miłosnym podgryzaniom, szalonym tańcom, przytulankom, masażom, skokom, rzutom, wierszowanym wyznaniom miłości i dziesiątkom innych przejawów mojej nieskończonej admiracji, czujesz jak Cię kocham.

Całuję
Mama

Fot. Arek Suszek
Best Blogger Tips