Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MM boho. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MM boho. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 czerwca 2012

Lato to czy nie lato?

Fot. Arek Suszek


Pyszne Lato

Pyszne lato, paw olbrzymi,
stojący za parku kratą,
roztoczywszy wachlarz ogona,
który się czernią i fioletem dymi,
spogląda wkoło oczyma płowymi,
wzruszając złotą i błękitną rzęsą.
I z błyszczącego łona
wydaje krzepkie krzyki,
aż drży łopuchów zieleniste mięso,
trzęsą się wielkie serca rumbarbaru
i jaskry, które wywracają płatki
z miłości skwaru,
i rozśpiewane, więdnące storczyki.
O siądź na moim oknie, przecudowne lato,
niech wtulę mocno głowę w twoje ciepłe pióra
korzennej woni,
na wietrze drżące ---
niech żółte słońce
gorącą ręką oczy mi przesłoni,
niech się z rozkoszy ma dusza wygina,
jak poskręcany wąs dzikiego wina.

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska 
Best Blogger Tips

poniedziałek, 18 lipca 2011

Mało słów

Jestem w rękach nieznanego Boga, 
on sposobi mnie ku zapomnieniu, 
by wysłać w nowy poranek nowego człowieka.
D.H. Lawrence



































Uwielbiam dekadencki klimat najseksowniejszych nie-śmiertelników... Kilkanaście lat temu połykałam wszystkie książki Ann Rice i marzyłam o wiecznej miłości i poświęceniu mrocznemu Drakuli. Edward Cullen i inni z dzisiejszych filmów i seriali już do mnie nie przemawiają. Widać każde pokolenie ma swojego wampira.
Best Blogger Tips

czwartek, 14 lipca 2011

Vita contemplativa

Fot. Arek Suszek




Jeżeli robię wszystko w swoim interesie, dzieje się tak dlatego, że zainteresowanie sobą samym poprzedza wszystko inne
Seneka


Oj czasem trafiają mi się momenty refleksji, w których zastanawiam się nad życiem, jego istotą i sensem, nad tym czy jest coś poza tym co widzimy, czy jeżeli czegoś nie dostrzegam, to znaczy, że tego nie ma czy może nie umiem patrzeć. Czy ma sens wizualizowanie wymarzonych zdarzeń czy lepiej nie mieć żadnych oczekiwań i wszystko co przychodzi przyjmować z tą samą satysfakcją? Kto jestem ta Ja?

Przekonałam się, że tak częste kiedyś u mnie napięcia i konflikty wynikały przede wszystkim z nieświadomości siebie i wewnętrznej walki. Moja uwaga koncentrowała się na zbyt wielu rzeczach, zbyt wiele sprzecznych pragnień ciągnęło mnie w różne strony, zostawiając mnie wyczerpaną i wiecznie niezadowoloną. Ciężko mi było mówić „nie” spotkaniom, na które nie chciało mi się iść, nie umiałam odmawiać rozmowy ludziom, którzy zabierali mi energię i czas. Wiedziona poczuciem obowiązku, winy albo złudną nadzieją na przyszłe korzyści tkwiłam w aktywnościach, które już dawno przestały mi dawać radość. Co gorsza, czasem sama walczyłam z pojawiającymi się przebłyskami mojego prawdziwego „ja”, które próbowało mi sygnalizować czego naprawdę pragnę, kim tak naprawdę nie jestem. I kiedy po raz kolejny zabierałam się za lekturę Amosa Oza, którego poleciła mi moja przyjaciółka i którego „nie wypada nie znać”, tęskne serce wyrywało się do leżącej obok wysłużonej kopii „Domu Dusz” Isabel Allende, czytanej milion razy. Albo do starych numerów ELLE Decoration, które przeglądam setki razy, za każdym razem odnajdując coś zachwycającego. W końcu przyszedł czas przyznać się przed samą sobą, że nie przeczytam większości polecanych w Tygodniku Powszechnym beletrystycznych nowości, a zaglądanie na Pudelka nie jest ani czymś wstydliwym ani zakazanym. Poznaj siebie - przypomina osławiony napis nad wejściem do świątyni Apolla w Delfach. Dwa słowa, które prawdopodobnie decydują o tym czy jesteśmy zadowoleni z życia.

Mam na imię Ewa. Lubię przeglądać piękne magazyny o modzie i wnętrzach i czytać książki o psychologicznych przemianach, mitach, snach i archetypach. Mam dziwaczny dar i zamiłowanie do zapamiętywania całej obsady trzeciorzędnego filmu sprzed sześciu lat, którego nawet nie oglądnęłam do końca i rozpoznaję wszystkie top modelki na pokazach Jil Sander i Antonio Marrasa. Od kiedy nie muszę tego robić z powodów zawodowych, tylko okazjonalnie kupuję tygodniki, a czytam i tak tylko część kulturalną i społeczną. Prawie na pamięć znam „Friends”, „Desperate Housewives” i „OC”. Inne rzeczy o mnie już wiecie, a i jeszcze to i owo zdradzę. Na przykład to, że pasjami spisuję zewsząd pretensjonalne cytaty z książek o dziwacznych tytułach…

Jeśli mamy odwagę, aby zapytać: „Kim jestem?”, podejmujemy odpowiedzialność za podążanie w kierunku wewnętrznej prawdy. W ciszy kokonu kuty jest nasz srebrny kielich, srebrny kielich, który mieści w sobie złote dziecko. Rozmyślanie w sercu obejmuje radość i agonię świadomego przyzwolenia, aby nasze j e s t e m powiększało wielkie JESTEM, aż w końcu 

(…) języki płomieni splotą się
W węzeł ognistej korony
A ogień i róża – staną się jednym.


(fragment książki Ciężarna Dziewica – proces psychologicznej przemiany Marion Woodman, cytat na końcu T.S. Eliot)



Fot. Arek Suszek
Best Blogger Tips

wtorek, 12 lipca 2011

La Grande Odalisque

Fot. z lewej Arek Suszek,  z prawej Wielka odaliska Jean-Auguste Dominique Ingres
 
Jestem odaliską w odległym haremie. Wybraną z setek innych przez najpotężniejszego mężczyznę w znanym mi świecie. Kąpaną, ubieraną, perfumowaną kwiatami lawsonii i wielbioną w pościeli z oceanicznego jedwabiu, obsypywaną perłami, złotem i szafranem. Dni i noce, w które nie oddaję się rozkoszom cielesnym z padyszachem spędzam na czytaniu natchnionych tyrad Mohammeda Ebn Soleimana Foruli na temat wyższości wina nad konopią i chłodząc się olbrzymim wachlarzem z pawich piór udaję, że nie zauważam przeszywającego spojrzenia Jusufa - bezprawnie przebywającego tu pięknego poety, który od kilkunastu dni zakrada się do haremu tylko po to żeby mnie z ukrycia podziwiać (nawiasem mówiąc Jusuf, inspirowany niespełnionym uczuciem pisze porywające pieśni nad pieśniami i rozsławia moją urodę na cały świat). Śpiewając rzewne şarkı piękna Gülbahar nakłada mi na ciało glinkę ghassoul, rozczesuje mi włosy i … Ok, zamknięte oczy, wanna pełna piany pachnącej cukrem trzcinowym i cynamonem i trochę mnie poniosło - z własnej łazienki wprost w wypełnione wonną parą bogato zdobione wnętrza łaźni hamman. Uwielbiam te chwile rozkosznej samotności kiedy na kilkadziesiąt minut zanurzam się w bardzo bardzo gorącej wodzie i zmywam z siebie wszystkie obowiązki, więzy i zobowiązania. Czasem naprawdę udaje mi się zapomnieć o całym świecie i wymyślić sobie siebie w fantazjach na nowo. Bo chociaż kocham swoje życie, to, jak większości z nas, czasem marzy mi się żeby było bardziej ekscytujące, burzliwe i dzikie… Ach. Och.

Best Blogger Tips

niedziela, 10 lipca 2011

Ja inna

Fot. Arek Suszek, kombinacje graficzne - Ewa Suszek



Dzięki temu blogowi mogę poświęcać czas na lepsze poznanie siebie. Rozwijanie świadomości o tym co się lubi, czego się chce, jak chce się spędzać czas to bezcenna wiedza, dzięki której nasze życie może stać się pełniejsze. Ile czasu dziennie spędzacie na robieniu tego co kochacie, co sprawia, że zapominacie o całym świecie i czujecie to nieocenione uskrzydlenie? 

..............................................................................................................................................

Wprawdzie zharmonizowana hipiska jest we mnie cały czas, ale czasem, w chłodniejsze i bardziej mroczne dni, w moim życiu zjawia się jej teatralna koleżanka z egzaltowanego kręgu artystycznej bohemy. W brzęczących kolczykach, powłóczystych jedwabiach i z przydymionymi oczami. Tęsknie spoglądająca w przyszłość i w przeszłość, poszukująca głębszego sensu i piękna absolutnego, melancholijna, nieco rozdygotana wewnętrznie i głodna głębokich doznań.

W takie dni patrzę na Wiktora z niepokojącą świadomością nieodwracalnego końca wolności, którą cieszyłam się przed jego urodzeniem. Patrzę na niego z żalem konstatując, że bujne i barwne życie z trupą wędrownych muzyków na Plaza San Blas w peruwiańskim Cusco już raczej nie będzie moim udziałem.  Są dni, w które odkrywam i dopieszczam artystyczną stronę mojej duszy, słuchając koncertów fortepianowych Rachmaninowa i czytając Ziemię Jałową T.S. Eliota w oryginale, usiłując zinterpretować wersy, których nie udało mi się rozgryźć wiele lat temu na studiach.

 Wiktor czasem wydaje się rozumieć moją potrzebę alienacji i podczas gdy ja z przejęciem przeglądam Historię Piękna Umberto Eco i zaznaczam najbardziej poruszające obrazy, on sam próbuje opowiedzieć sobie historię o trzech świnkach, korzystając z moich onomatopeicznych podpowiedzi (czytaj: chrum chrum). W takie dni urywam się z domu i na dwie godziny zaszywam się w kinie Kultura na przejmującym filmie Wernera Herzoga „Jaskinia zapomnianych snów”. Jak dzisiaj :)

A przez kilka najbliższych wieczorów przybliżę Wam co we mnie jeszcze w takie dni siedzi...

Fot. Arek Suszek




Best Blogger Tips