Te kilka miesięcy temu przyznałam się, że mamy z Arkiem dylemat - Jak żyć? Czy piąć się po korporacyjnej drabinie i konsekwentnie kierując swoją karierą dążyć do coraz większych pieniędzy i stanowisk, które pozwolą nam żyć w większym mieszkaniu, w lepszych ubraniach, z lepszymi perspektywami na dostatnią emeryturę? Czy rzucić wszystko i "z jedną parą japonek i oszczędnościami z rozbitej skarbonki wyruszyć w świat – bez planów i pracy. By pisać, opisywać, głowę otworzyć tylko na przeżywanie i tworzenie, bez obciążających ją myśli o rzeczach nieważnych. Robić to, co daje mi szczęście – być z moimi chłopakami, pisać i oglądać świat.” To nie było tylko takie sobie pisanie, ale prawdziwa walka z bardzo skrajnymi emocjami, lękiem przed wykroczeniem poza swoją strefę komfortu, przyzwyczajeniami, oceną innych. Wreszcie podjęliśmy decyzję i teraz, kiedy jest oficjalna, mogę zacząć się nią cieszyć (nie przestając się jednocześnie obawiać, wahać i denerwować).
We wrześniu wyruszamy w świat. Wracamy za 9 miesięcy. Zobaczymy co się urodzi, co zmieni, co polepszy, co zepsuje, co przerazi, co zachwyci. Trzymajcie kciuki. Będziemy nadawać na bieżąco, już wkrótce.
![]() |
Zdjęcie Ewa Suszek, graffiti znalezione na poddawanemu rozbiórce budynku obok mojej pracy |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz